Gdy na kilka dni przed wyjazdem żona Ci mówi „jedź już bo jesteś nieznośny”, to znaczy że żyjesz już przygodą która zbliża się wielkimi krokami. Spragnieni jazdy i znalezienia się jak najdalej od domu, pierwszego dnia zameldowaliśmy się w węgierskim Szeged. Stwierdziliśmy że 1000 km na rozgrzewkę wystarczy. Nie oszczędzając się zbytnio, trzeciego dnia zameldowaliśmy na tureckiej granicy.
Wiadomość pochodzi z serwisu scigacz.pl – przejdź do artykułu Turcja na motocyklach. Harley-Davidson Road King, Honda F6B, Tryumph Daytona i ponad 7000 km
