Na przejażdżkę Suzuki GSX-S1000GT czekałem od momentu premiery, która miała miejsce w salonie Suzuki Motors na warszawskim Żeraniu. Z boku motocykl wydawał się bardzo kompaktowy, ale jednocześnie dobrze chronić przed wiatrem i przede wszystkim wreszcie sportowo-turystyczne Suzuki wygląda dobrze. Oczywiście stworzono je na bazie tego samego przepisu, co model GSX-S1000F, a więc flagowego litrowego nakeda ubrano w owiewki. Czy jest w tym coś złego?
Wiadomość pochodzi z serwisu scigacz.pl – przejdź do artykułu Suzuki GSX-S1000GT 2022. Testujemy na torze i w turystyce
