Choć telefon parzył mnie w kieszeni, stwierdziłem, że przeczytam smsa dopiero gdy znajdziemy się w bezpiecznym miejscu. Za takie nie uznawałem w tym momencie ani mojego tymczasowego mieszkania, ani otwartej ulicy. Postanowiłem pojechać do… klubu. W końcu z miejsca wypadku radiowozu był tam tylko rzut beretem. W poprzednim odcinku: Prawo drogi – motocyklowa powieść sensacyjna. […]
Wiadomość pochodzi z serwisu motovoyager.netl – przejdź do artykułu Prawo drogi – motocyklowa powieść sensacyjna. Odcinek 21: Popularność Jurskiego
