Zaczynam się obawiać że czytelnik TPM (kiedy będzie już kolejny, tysiączny, już numer!) otworzywszy komputer, telewizor, lodówkę, pralkę, zmywarkę itp. itd. natknie się na szyld „Przystani Motocyklowej” w Kazimierzu Biskupim. No cóż: „mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa”. Ale jeśli zwiedzamy rejon, w którym największe miasto ma w herbie wierzgającego rumaka, czyli okolice Konina, to najlepsza, najtańsza i najbardziej motocyklowa baza jest właśnie w „Przystani”. A jak tam trafić, tego nie muszę nadmiernie
Wiadomość pochodzi z serwisu scigacz.pl – przejdź do artykułu Biskupin i polska „Wenecja”. Pogranicze Wielkopolski i Kujaw co warto zobaczyć? (TPM #44)
