Ostatnia sesja mocno mi dała się we znaki. Bardziej psychicznie oczywiście niż fizycznie. W noc po treningu moja głowa nadal była na torze. Bo czasem coś się udało. Nie wiedziałem jeszcze dlaczego, ale się udawało. I to właśnie na tej sesji – a tak naprawdę dopiero teraz – zrozumiałem, że jednak jestem ignorantem. W poprzedniej […]
Wiadomość pochodzi z serwisu motovoyager.netl – przejdź do artykułu Pokora, ciężka praca, wyjeżdżone godziny, czyli noob na pitku trenuje i fizycznie i mentalnie [cz. 3]
