Miasto bez świateł to jak tor wyścigowy bez zasad, czyli totalny chaos. Każdy motocyklista zna ten moment, gdy sygnalizacja wysiada i nagle zwykła krzyżówka zmienia się w pole bitwy, gdzie wygrywa ten, kto ma stalowe nerwy.
Wiadomość pochodzi z serwisu scigacz.pl – przejdź do artykułu Zielona fala na wyciągnięcie ręki. Nazywa się VeloFlow
