Mogę zaakceptować ideę autonomicznego samochodu. Większość transportu kołowego to nuda i konieczność przemieszczenia się z punktu A do B ustalonymi schematami. To samo tyczy się dojazdów do pracy, szkoły i każdego innego powtarzalnego celu. Jeśli dałoby się po prostu usiąść wygodnie bez konieczności kierowania pojazdem – może nawet zdrzemnąć… Kto by tego nie chciał? Ale motocykle… To co innego.
Wiadomość pochodzi z serwisu scigacz.pl – przejdź do artykułu Autonomiczne motocykle. Mają nas uwolnić, a nie ograniczyć do roli pasażera
