Zapadł już wieczór. Ciepły, wrześniowy, czułem w kościach, że to jeden z ostatnich, typowo letnich w tym roku. Słabo, że do klubhouse’u musiałem jechać autem, ale cóż, nie miałem innego środka transportu. Przedarłem się przez krzaki, przez offroad drogi dojazdowej i zostawiłem auto centralnie przed drzwiami wejściowymi. Wszedłem do środka jak do siebie, mocno popychając […]
Wiadomość pochodzi z serwisu motovoyager.netl – przejdź do artykułu Prawo drogi – motocyklowa powieść cykliczna. Odcinek 11: Asertywność level hard
