Zawsze mi się podobała idea silników widlastych typu „L-Twin” czyli z kątem rozwarcia cylindrów 90 stopni. Były o wiele bardziej efektywne i wysublimowane niż wszystko, co wyjechało z Milwaukee i w zasadzie można było je wsadzić do wszystkiego. Naturalnie, pierwszym krokiem w stronę silnika V2-90 powinno być udanie się do Ducati, ale ja lubię, kiedy moje motocykle działają.
Wiadomość pochodzi z serwisu scigacz.pl – przejdź do artykułu Suzuki SV650 to najlepszy motocykl jaki miałem – opinia, zalety i trochę wad
