Między świętym a bandytą, czyli jak swoim stylem jazdy zraziłem do siebie prawie wszystkich [Felieton]


Dobry kumpel to skarb. Dobry kumpel, z którym dzielicie wspólne motocyklowe zainteresowania, to skarb jeszcze większy. Ale najcenniejszą perłą wszechświata jest kumpel, z którym jesteś w stanie pojechać w trasę i ani razu nie pożreć się o styl jazdy. Przy okazji – chyba żaden motocyklista nie jest w stanie jeździć tak, żeby nie zbierać cięgów […]

Wiadomość pochodzi z serwisu motovoyager.netl – przejdź do artykułu Między świętym a bandytą, czyli jak swoim stylem jazdy zraziłem do siebie prawie wszystkich [Felieton]